02 Erotyczna historia: Pudełko na kuchennym stole
Sara i Tom w końcu zamówili zabawkę, z której żartowali przez cały rok. Kiedy paczka wylądowała na kuchennym stole, żadne z nich do końca nie wiedziało, co z nią zrobić. Zrobili więc jedyną rozsądną rzecz: zabrali ją na górę.
Rozmawiali o tym od miesięcy. Niby przypadkowe wzmianki, nocne żarty, o jedną rozmowę przy winie za dużo o tym, czego byli ciekawi. A potem, w czwartek, paczka w końcu przyszła, a Sara zostawiła ją na kuchennym stole, bo nie do końca wiedziała, co z nią zrobić.
[Czwartkowy wieczór, nasza kolej]
Tom wrócił do domu pierwszy. Zobaczył pudełko. Nie otworzył go. Usiadł naprzeciwko z kawą i czekał.
Kiedy Sara weszła i zobaczyła go siedzącego przy stole, roześmiała się.
„Czekasz, aż samo coś zrobi?”
„Czekam na ciebie.”
Odłożyła torbę. Zsunęła buty ze stóp. Podeszła i stanęła za nim, kładąc dłonie na jego ramionach, patrząc z góry na pudełko tak, jakby było małym zwierzęciem, co do którego nie była jeszcze pewna, czy jest przyjazne.
„Czyli naprawdę to robimy.”
„Robimy, jeśli ty chcesz.”
Pochyliła się i pocałowała go w kark. Poczuł jej uśmiech na skórze.
„Chcę.”
Otworzyli je razem. Zabawka była mniejsza, niż Sara sobie wyobrażała — miękki silikon w kolorze ciemnego wina, wygięty tak, żeby jeden koniec mógł znaleźć się w niej, a drugi płasko przylegać do jej łechtaczki, podczas gdy on nadal byłby w niej w tym samym czasie. Czytała o tym. Tom czytał o tym trzy razy więcej, niż byłby gotów przyznać. Na małej karcie z instrukcją było napisane: dla was obojga.
Trzymała ją w dłoni i czuła jej ciężar, to, jak krzywizna układa się w jej palcu.
„Jest ładniejsza, niż myślałam” — powiedziała.
„Bo została stworzona dla ciebie.”
Spojrzała na niego. Opierał się o blat, z rękami skrzyżowanymi na piersi, patrząc na nią z tym cichym skupieniem, które pojawiało się u niego tylko wtedy, gdy coś naprawdę miało znaczenie. Poczuła, jak pod skórą zaczyna rosnąć ciepło.
„Gdzie chcesz to zrobić?” — zapytała.
„Tam, gdzie będziesz najmniej zdenerwowana.”
Pomyślała o tym. Potem minęła go, wzięła za rękę i poprowadziła do sypialni.
Rozbierała się powoli. Nie na pokaz — dla siebie. Pozwalając, żeby cały dzień z niej opadł. Tom patrzył, nie dotykając. Kiedy została w samej bieliźnie, wspięła się na łóżko, oparła o poduszki i w końcu przywołała go palcem.
Zdjął ubranie, nie spuszczając z niej wzroku. Jego penis był już na wpół twardy. Lubiła to, to małe wyznanie, dowód na to, jak długo o tym myślał.
„Chodź tutaj.”
Wszedł na łóżko i pochylił się nad nią. Całował jej usta, gardło, zagłębienie między obojczykami, potem wewnętrzną stronę uda, powoli zsuwając z niej bieliznę. Nie spieszył się. Pocałował jej łechtaczkę, zanim dotknął jej czymkolwiek innym, miękko i ciepło, a ona usłyszała, jak wydaje z siebie cichy dźwięk, którego wcale nie planowała.
„Sara.”
„W porządku, ja — rób dalej.”
Lizał ją powoli, aż była tak mokra, że nie było już żadnych wątpliwości, i dopiero wtedy sięgnął po zabawkę leżącą na stoliku nocnym, tam gdzie ją odłożyli.
„Jesteś pewna?”
„Tom. Przestań pytać.”
Uśmiechnął się przy jej udzie. Poczuła, jak wsuwa w nią zabawkę, najpierw tylko tę wewnętrzną część, a potem układa drugą krzywiznę przy jej łechtaczce. Sapnęła — przez pół sekundy chłodniejsza, niż się spodziewała, potem ciepła tam, gdzie ogrzewało ją jej ciało.
„W porządku?”
„W porządku.”
Nacisnął przycisk.
Wibracja była niższa, niż się spodziewała, wolniejsza, bardziej jak długi oddech niż brzęczenie. Czuła ją w sobie i przy łechtaczce jednocześnie, dwa różne pulsy spotykające się pośrodku jej ciała, a jej biodra uniosły się z łóżka, zanim zdążyła im kazać.
„Och — och.”
Tom patrzył na jej twarz, z dłonią spoczywającą na jej brzuchu.
„Powiedz, jeśli będzie za dużo.”
„Nie jest za dużo. To po prostu — Tom, chodź tutaj, chcę cię.”
Przesunął się wyżej i znalazł nad nią. Nie wyjął zabawki. Całował ją głęboko, a jego dłoń nadal była między jej nogami i kontrolowała tempo. Czuła jego penisa przy swoim udzie, już twardego, wilgotnego. Sięgnęła w dół, wzięła go w dłoń i zaczęła powoli pieścić, dopasowując rytm do zabawki.
„Chcę, żebyś też był we mnie.”
„Teraz?”
„Tak.”
Ostrożnie poprawił zabawkę tak, żeby płaska część nadal dociskała się do jej łechtaczki, a potem wsunął się w nią. Poczuła, jak wibracja przechodzi przez jego penisa, przez nich oboje, a jego spojrzenie na moment lekko się zamgliło.
„Kurwa” — wyszeptał.
„Tak.”
Najpierw poruszał się powoli. Zabawka mruczała między nimi. Każde pchnięcie mocniej dociskało ją do jej łechtaczki i do jej wnętrza jednocześnie, a ona wydawała dźwięki, których nigdy wcześniej z siebie nie słyszała, niskie, drżące i nie do końca pod jej kontrolą.
„Sara, ja nie mogę — to jest —”
„Wiem. Wiem.”
Oplotła go nogami i przyciągnęła głębiej. Jedną ręką chwycił zagłówek, drugą jej biodro, i pozwolił sobie poruszać się tak, jak naprawdę chciał. Wibracja wspinała się przez nich falami.
Doszła pierwsza. Mocno. Całe jej ciało zwinęło się ku niemu, a potem zesztywniało, jej cipka zacisnęła się wokół niego, wokół zabawki, wokół wszystkiego naraz, a ona usłyszała, jak dwa razy wypowiada jego imię, urywanie.
To wystarczyło. Doszedł w niej kilka sekund później, z twarzą ukrytą w jej szyi, z całym ciałem drżącym przy jej ciele.
Przez długą minutę żadne z nich się nie poruszyło.
Potem Tom zaczął cicho się śmiać. Poczuła to w jego klatce piersiowej, zanim usłyszała.
„Co?”
„To była najmądrzejsza rzecz, jaką kiedykolwiek kupiliśmy.”
Ona też się roześmiała, z dłonią na brzuchu, wciąż czując miękki puls zabawki tam, gdzie jeszcze jej nie wyłączyli.
„Tom?”
„Mm?”
„Powinniśmy byli zrobić to lata temu.”
Pocałował ją w ramię.
„Robimy to teraz.”
Ciekawią cię zabawki, którymi możecie cieszyć się razem? Odkryj nasze Wibratory dla par → — stworzone dla dwojga, zaprojektowane z myślą o was obojgu.
Sara i Tom są małżeństwem od dziesięciu lat. Ten wieczór miał być tylko kolacją — byli gotowi wrócić wcześniej do domu. Ale tego nie zrobili. To, co wydarzyło się później, było dokładnie takim wieczorem, o jakim po cichu marzy każda para z długim stażem.
W piątkowy wieczór Sara i Tom po raz pierwszy od dwóch miesięcy mieli dom tylko dla siebie. Dzieci nocowały u znajomych. On wrócił z miasta z małą brązową butelką w kieszeni płaszcza i dyskretnym planem na wieczór.
Sara i Tom rozmawiali o tym od miesięcy — jak wyglądałaby zabawa w kontrolę, choć raz, tylko po to, żeby sprawdzić. W sobotnie popołudnie spisali zasady przy kuchennym stole. On miał czekać w pokoju gościnnym o dziewiątej.
Emma była singielką od półtora roku. W tę niedzielę wyczyściła kalendarz, zasunęła zasłony i w końcu otworzyła paczkę, która od dwóch dni leżała na kuchennym blacie. To, co wydarzyło się później, było najszczerszym porankiem, jaki miała od bardzo dawna.
